Teatr Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana powinien być wizytówką Będzina. Powinien, ale budynek jest mocno zniszczony i wymaga pilnych prac remontowych. - W porównaniu z nami niektóre osiedlowe domy kultury są w dużo lepszej sytuacji - mówi Dariusz Wiktorowicz, dyrektor TDZ.
Dariusz Wiktorowicz boi się, że bez remontu teatr utknie w ślepej uliczceGmach teatru został wybudowany w 1932 r. na potrzeby Domu Katolickiego. W 1997 r. miasto wykupiło budynek od kościoła. Działał już w nim teatr założony w 1951 r. przez legendarnego Jana Dormana. 16 lat temu przeprowadzono modernizację budynku. Niezbyt udaną, bo fasadę pomalowano tylko na nieciekawy szary kolor. Niedawno wyremontowano też scenę i widownię. Ale prac naprawczych wymaga podłoga w foyer, garderoby, magazyn na kostiumy i rekwizyty. - Budynek trzeba też ocieplić, co oczywiście powinno wiązać się ze zmianą smętnej elewacji. Równie smętne jest podwórko, a jedyną tablicą reklamującą teatr od głównej ulicy dojazdowej jest ohydna blacha - mówi Wiktorowicz. Dyrektor szacuje, że remont samej fasady to koszt około 700 tys. zł. Kompleksowe prace powinny kosztować 1,5-2 mln zł. Teatr ze swym repertuarem i widownią na 268 miejsc przyciąga widzów z całego regio